Na skraju lasów między Bibielą, Miasteczkiem Śląskim i Kaletami czeka mało oczywista atrakcja, która łączy historię górnictwa z nietypowym krajobrazem. Jednym z mniej oczywistych celów są kolorowe jeziorka koło Bibieli, czyli zalane wyrobiska dawnej kopalni rud żelaza na terenie Pasiek. Wyjaśniam, skąd wzięły się ich barwy, jak zaplanować dojazd, czego spodziewać się na miejscu i dlaczego nie jest to dobre miejsce na kąpiel.
To kameralna atrakcja, którą najlepiej odwiedzić pieszo lub rowerem
- Lokalizacja znajduje się około 2 km od sołectwa Bibiela, w pobliżu Miasteczka Śląskiego i Kalet.
- Historia wiąże się z kopalnią rud żelaza uruchomioną w 1889 roku i zalaną w 1917 roku.
- Kolory wody wynikają przede wszystkim z obecności związków żelaza w podłożu oraz warunków oświetlenia.
- Dojazd samochodem kończy się zwykle przy leśnym parkingu, a ostatni odcinek pokonuje się pieszo lub rowerem.
- Bezpieczeństwo wymaga trzymania się ścieżek, omijania ruin i bezwzględnego rezygnowania z kąpieli.

Gdzie leżą jeziorka na Pasiekach i czym właściwie są
Jeziorka znajdują się na terenie dawnej kopalni Bibiela, w leśnej części gminy Miasteczko Śląskie. Od sołectwa Bibiela dzieli je około 2 km, a od Miasteczka Śląskiego około 6 km. Na mapach i w lokalnych opisach miejsce występuje również jako Pasieki albo zatopiona kopalnia Bibiela.
Nie są to naturalne jeziora ani klasyczna atrakcja rekreacyjna z plażą, pomostem i wypożyczalnią sprzętu. To pokopalniane zbiorniki wodne, które powstały w zagłębieniach terenu po dawnej działalności górniczej. Według informacji gminy Miasteczko Śląskie obszar objęto ochroną jako zespół przyrodniczo-krajobrazowy „Pasieki” o powierzchni około 32 ha.
To ważne rozróżnienie, bo wiele osób automatycznie porównuje to miejsce ze słynnymi Kolorowymi Jeziorkami w Rudawach Janowickich. Podobieństwo dotyczy nietypowej barwy wody i górniczego pochodzenia, ale skala jest zupełnie inna. Bibiela jest bardziej kameralna, leśna i surowa, dlatego spodoba się przede wszystkim osobom, które lubią spokojne spacery oraz ślady dawnej infrastruktury przemysłowej.
Skąd biorą się zielone, rdzawe i brunatne odcienie wody
Barwa zbiorników zależy od składu podłoża, osadów oraz ilości światła. W okolicy występują związki żelaza, które mogą nadawać wodzie i brzegom odcienie od zieleni i żółci po rdzawy brąz. Nie oznacza to, że każde jeziorko będzie wyglądało tak samo podczas każdej wizyty.
Najlepszy efekt zwykle pojawia się przy słonecznej pogodzie, gdy światło wydobywa kolor wody i kontrastuje z leśną roślinnością. Po deszczu zbiorniki mogą wyglądać mniej efektownie, a jesienią ich odbiór zmienia się przez liście, mgły i niższe położenie słońca. Ja traktowałbym kolor jako ciekawy, ale zmienny element krajobrazu, a nie gwarantowany efekt jak na pocztówce.
Woda w tych zbiornikach nie jest przeznaczona do picia ani rekreacyjnego kontaktu. Podłoże może być grząskie, brzegi bywają niestabilne, a dawne wyrobiska nie mają regularnego, bezpiecznego dna. Kolorowe jeziorka oglądamy z brzegu, bez wchodzenia do wody i bez prób sprawdzania jej głębokości.
Historia kopalni, która zniknęła pod wodą
W 1889 roku na Pasiekach uruchomiono kopalnię rud żelaza Bibiela. Wydobywano tu także rudy ołowiu z domieszką srebra, a zakład należał do najważniejszych tego typu obiektów w regionie. Ponieważ kopalnia leżała w środku lasu, zbudowano kolejkę wąskotorową łączącą ją z Miasteczkiem Śląskim.
Problemem od początku była woda. Kopalnię odwadniano za pomocą sztolni i pomp, ale rozwiązanie okazało się niewystarczające. 17 czerwca 1917 roku gwałtowny napływ wody w ciągu około dwóch godzin doprowadził do zalania wyrobisk i zniszczenia części infrastruktury. Górnicy zdążyli opuścić zakład, dlatego katastrofa nie pochłonęła ofiar wśród załogi.
Dziś po kopalni pozostały fragmenty dawnych zabudowań, hałdy, zagłębienia terenu i zbiorniki wodne. Jak podaje portal Śląskie Travel, obiekt znajdował się około 6 km na północny wschód od Miasteczka Śląskiego i około 2 km na północ od Bibieli. Ta historia sprawia, że spacer nie ogranicza się do oglądania kolorowej wody. Można jednocześnie zobaczyć, jak przyroda stopniowo przejmuje teren po dawnej działalności przemysłowej.
Jak dojechać i zaplanować spacer
Najwygodniej rozpocząć wycieczkę od strony Miasteczka Śląskiego, w rejonie ulicy Szyndros. Przy leśnej drodze przed szlabanem znajduje się miejsce, w którym można zostawić samochód, a dalej ruszyć pieszo lub rowerem. Alternatywą jest dojazd od strony Imielowa i Mieczyska, ale leśne drogi mogą być nierówne, dlatego nie traktowałbym ich jako pewnego dojazdu dla każdego auta.
Przez ten obszar prowadzi żółty szlak rowerowy nr 426, związany z trasą Leśno Rajza. Cały szlak ma około 13 km, więc jeziorka można włączyć w dłuższą wycieczkę rowerową, zamiast planować wyłącznie krótki spacer. Dla osób jadących z dziećmi praktyczniejszy będzie wariant z pozostawieniem samochodu przy leśnym parkingu i pokonaniem ostatniego odcinka na spokojnie.
| Wariant | Dla kogo | Na co uważać |
|---|---|---|
| Samochód i spacer od strony Szyndros | Dla rodzin i osób, które chcą zobaczyć samą atrakcję | Ostatni odcinek prowadzi leśną drogą, bez miejskiej infrastruktury |
| Rower szlakiem nr 426 | Dla osób planujących dłuższą wycieczkę | Po deszczu nawierzchnia może być błotnista i mniej wygodna |
| Spacer od strony Bibieli lub Imielowa | Dla miłośników spokojnej leśnej trasy | Trzeba wcześniej sprawdzić przebieg dróg i nie zakładać, że każda trasa jest oznakowana |
Na miejscu nie ma typowej kasy biletowej ani rozbudowanego zaplecza turystycznego. Przy zbiornikach można znaleźć ławki i tablicę informacyjną, ale nie należy liczyć na restaurację, sklep czy toaletę. Wodę, przekąski i środki na owady najlepiej zabrać ze sobą, zwłaszcza gdy planujemy pobyt z dziećmi.
Co zobaczyć podczas jednej wizyty
Najwięcej czasu warto przeznaczyć na spokojne obejście zbiorników i obserwowanie różnic między nimi. Jedno jeziorko może mieć wyraźnie zielony odcień, inne będzie bardziej brunatne lub rdzawe. Wrażenie zmienia się także zależnie od miejsca, z którego patrzymy, dlatego szybkie zdjęcie przy pierwszym brzegu często nie pokazuje pełnego uroku terenu.
Drugim elementem są pozostałości kopalnianych zabudowań. Nie przypominają one kompletnego skansenu, lecz właśnie ta niepełność buduje klimat miejsca. Ruiny, hałdy i nierówności terenu pozwalają wyobrazić sobie, że w środku dzisiejszego lasu działał kiedyś zakład zatrudniający setki osób.
Pasieki mają również znaczenie przyrodnicze. W wilgotnym otoczeniu pojawiają się rośliny wodne i płazy, dlatego nie warto schodzić ze ścieżek ani podchodzić do brzegu za wszelką cenę. Najlepszy plan to 45-90 minut spokojnego spaceru z czasem na zdjęcia, odpoczynek i przeczytanie tablicy historycznej.
Fotograficznie najkorzystniejsze są godziny przedpołudniowe albo późniejsze popołudnie, gdy światło nie pada ostro z góry. Jeśli zależy mi na wyraźnych kolorach, wybrałbym dzień bez intensywnego zachmurzenia, ale po kilku dniach bez ulew. Po bardzo mokrej pogodzie ścieżki mogą być znacznie trudniejsze niż sugerują zdjęcia w internecie.
Bezpieczeństwo i rozsądne oczekiwania
To atrakcja plenerowa, a nie przygotowany park rozrywki. W pobliżu ruin i dawnych wyrobisk mogą występować nierówności, śliskie fragmenty oraz miejsca, które nie nadają się do przechodzenia. Dzieci powinny pozostawać pod bezpośrednią opieką dorosłych, a psy najlepiej prowadzić na smyczy, szczególnie przy zbiornikach i wśród dzikiej roślinności.
- Nie wchodź do wody i nie schodź na kruche lub podmokłe brzegi.
- Nie wspinaj się na ruiny, hałdy ani elementy dawnej infrastruktury.
- Załóż pełne, wygodne obuwie z podeszwą o dobrej przyczepności.
- Po zmroku nie planuj pierwszej wizyty, bo teren nie jest równomiernie oświetlony.
- Zabierz śmieci ze sobą i nie niszcz roślinności przy brzegach.
Nie obiecywałbym sobie również kilku dużych jezior o intensywnych, niemal nienaturalnych barwach. To raczej kilka niewielkich zbiorników w leśnym otoczeniu, których wygląd zależy od pory roku i pogody. Dla jednych będzie to szybki przystanek, dla innych ciekawy punkt większej trasy po okolicy.
Jak połączyć Pasieki z innymi atrakcjami regionu
Jeziorka dobrze sprawdzają się jako część jednodniowego planu, a niekoniecznie jako jedyny cel całej wyprawy. Po spacerze można pojechać w stronę Kalet i terenów leśnych, odwiedzić okolice Zalewu Zielona albo zaplanować dalszą trasę rowerową. W drugą stronę dobrym uzupełnieniem będzie Miasteczko Śląskie i lokalne ślady przemysłowej historii.
Jeżeli organizuję wyjazd dla kilku osób, połączyłbym Pasieki z krótkim piknikiem lub obiadem w miejscowości położonej na trasie powrotnej. Sam teren jeziorek jest zbyt dziki, by planować tam większe spotkanie, ale świetnie nadaje się na kameralny spacer integracyjny, rodzinny wypad albo fotograficzny przystanek.
Warto sprawdzić także lokalne wydarzenia rowerowe i spacery organizowane przez Miasteczko Śląskie. Podczas takich wycieczek łatwiej poznać historię kopalni, a prowadzący często pokazują miejsca, które można przeoczyć podczas samodzielnego przejścia.
Pasieki najlepiej odkrywać bez pośpiechu
Największą zaletą tej atrakcji jest połączenie trzech elementów: śladów dawnej kopalni, nietypowych kolorów wody i leśnego spokoju. Nie ma tu rozbudowanej infrastruktury ani gwarancji spektakularnego widoku o każdej porze, ale właśnie dzięki temu miejsce zachowało bardziej naturalny charakter.
Na pierwszą wizytę wybrałbym słoneczny, suchy dzień, wygodne buty i plan obejmujący co najmniej godzinę. Wtedy kolorowe zbiorniki na Pasiekach nie będą tylko krótkim punktem do odhaczenia, lecz ciekawą lekcją o tym, jak przemysłowa historia może po latach stworzyć zupełnie nowy krajobraz.